sobota, 14 stycznia 2012

Domowa sobota.

I wpis też będzie po raz pierwszy "domowy". Nie pamiętam już weekendu, w którym calutki dzień siedzieliśmy w domu. Plan był: spacer, knajpa, mieliśmy mieć nawet gościa. Nie wypaliło jednak nic. Lenistwo totalne w ten "pierwszy" dzień zimy. Pomyślałam, że przejdę się po mieszkaniu z aparatem i pstryknę kilka "ciepłych" kadrów. Oto efekt. Jakoś najwięcej mi kuchni wyszło;)


















 
















12 komentarzy:

Czarownica pisze...

Super mieszkanko, a te dodatki mmm :) przez jakis czas podobne meble kuchenne byly w moim posiadaniu, zostaly jednak sprzedane - podobno mialy zostac wykorzystane w jakims polskim filmie ale nie pamietam juz jakim:(

Pikinini pisze...

A jaki ładny kalendarz;)
Widzę, że pasuje do mieszkania. Jest śliczne.

Monika POźNIAK pisze...

małe nóżki ładne, rysunek i kotek i gałki różne :)

Agata Ma Piec pisze...

ślicznie:) najbardziej mi się podoba czerwony talerzyk i kuchenny mebel stary:) moja przyjaciółka taki własnie po dziadku odziedziczyła:)
w ogóle mieszkanie z klimatem, pozytywnie zazdroszczę!:D

thymka pisze...

klimatycznie-artystycznie, bez zadęcia, z wyczuciem detali - słowem tak jak LUBIĘ!!!

V i n t i pisze...

aaaa, pięknie Ci wyszły te leniwe sobotnie klimaty zaklęte w kadrze ; kredens czad - jako dziecko taki pamiętam z domu na wsi :) - mhhmmm, podoba mi się!

Lu pisze...

Tak jest! Lenistwo pełną parą :D Też chcę taką białą ścianę z cegieł :))) pozdr i leniwej niedzieli ;)

merry pisze...

super wnętrza:) i zazdroszczę Ci białej ceglanej ściany...

Anonimowy pisze...

Bardzo bardzo ladne wnetrze, bez zadecia, bez przesady, jest oddech, jest konsekwencja. pozdrowienia

dobranoc pchły na noc pisze...

Dzięki za miłe komentarze! pozdrawiam!

ZEZULLA pisze...

Sposób z "kuchennymi" książkami w kuchni, bardzo mi się spodobał:D

anooka pisze...

taki sam kredens miała moja babcia - obiecałam sobie, że go po niej zabiorę do swojego przyszłego mieszkania... niestety tak się nie stało :-( a zestaw książek kucharskich masz taki sam jak u mnie :D (i też stoją w kuchni, no bo gdzieżby indziej...)